Zamiast być najemnikami, którzy coś zrobią, skasują opłatę i idą dalej – starajmy się mieć udziały w biznesach, w które inwestujemy swoją pracę. Tak, aby tworzyło to stały dopływ funduszy, nawet gdy nie robimy nic. Moglibyśmy też bardziej skupić się na jakości niż ilości zleceń, i opiekować się tym co zrobiliśmy.
Wszyscy na tym zyskają – a my lepiej się będziemy starać, wiedząc, że robimy również dla siebie.
Ćwicząc się w naszych burzach mózgów w pewnym momencie możemy mieć zbyt wiele pomysłów na dochodową działalność. Będziemy potrzebować partnerów, którzy zapewnią finansowanie, doświadczenie albo wezmą na siebie część obowiązków. I znów pytanie – czy sami mamy szukać najemników i zatrudniać ludzi? Może lepiej byłoby znalezienie niezależnych partnerów, którym dzięki tej niezależności będzie bardziej zależeć (bo pracują dla siebie). Każdy będzie mieć udział w zyskach, a nam odpadnie balast związany z utrzymywaniem i konrolą kadry pracowniczej.
Moglibyśmy też zastanowić się nad przekazywaniem części pracy freelancerom w razie potrzeby. Mogą to być osoby i firmy związane z nami, ale niezależne. A sami pozostać małą firmą, w której bardziej liczy się jakość niż ilość.
Zamieszczony w: Uncategorized
Nic nie stoi na przeszkodzie, by być dużą firmą, w której liczy się bardziej jakość:)
Duża firma ogarnia swoją wizją dużo większą ilość osób i daje większą możliwość dzielenia się tym co dobre. Plus daje większe zyski.
Jestem za rozrastaniem się firmy, jestem za kadrą pracowniczą, jestem za poszerzaniem wizji i jakości. Z wszystkimi problemami, takimi jak utrzymanie kadry poradzimy sobie, gdy przyjdzie na to czas:)