Wydaje mi się, że najważniejszą rzeczą w osiąganiu sukcesów, nie tylko w firmie, jest polaryzacja celów.
Zrozumiałem, że większość moich celów jest rozmytych, nieuświadomionych i to powoduje, że nie skupiam się na wykonaniu zadania.
Oglądałem ostatnio sztuczkę Davida Coperfielda w której latał po całej scenie. Ten magik mnie zainspirował. Nie samą sztuczką, która fakt jest zadziwiająca, ale pracą jaką musiał w to włożyć.
Taka sztuczka musi być przygotowana od początku do końca perfekcyjnie. Nic nie może pójść źle, bo magik by się skompromitował.
Zaczyna się od genialnej idei, która może powstać tylko w nieprzeciętnej głowie. Następnie trzeba wymyślić formę, w jakiej ta idea może być zrealizowana, co jest być może trudniejsze niż wymyślenie idei. W dalszej kolejności następuje zebranie ekipy, sprzętu i pierwsze próby. Każdy członek teamu ma określone zadanie i musi nauczyć się wykonywać je perfekcyjnie. Magik musi być pewny, że wszystko pójdzie dobrze, bo od tego zależy jego życie, kariera, reputacja. Wszystkie cele do wykonania są jasne, precyzyjne, bez niedomówień. Wszystkie zadania wykonuje się punkt po punkcje. Nie ma miejsca na fuszerkę, perfekcja musi występować na każdym szczeblu zadania.
Ten proces przygotowania kojarzy mi się z procesem przygotowania aplikacji. Dobra organizacja pracy ma ścisły związek z polaryzacją celów.
Czasem zdarza mi się usiąść, nie wiedząc co będę robił, czasem pykam sobie kod bez wyraźnej świadomości do czego zmierzam i do czego mnie to doprowadzi. Bez procesu planowania, bez hierarchii zadań jakiś mały problem może nas całkowicie pochłonąć, może się nagle okazać, że jesteśmy od wielu godzin na marginesie naszych działań i robię coś, co czego w ogóle nie muszę.
Bez wyraźnych celów, nasza uwaga zaczyna odpływać w nieznane, nasze chęci zaczynają słabnąć, nasz optymizm gaśnie, a ciało usypia. Dryfujemy bez celu, tracąc przy tym największy dopalacz: świadomość, że robimy coś pożytecznego, tracimy świadomość, że to co budujemy, jest częścią większej całości.
Nie na darmo wszystkie szanujące się zebrania i obrady mają ustalony w punkach plan do rozpatrzenia. Przechodzi się wszystkie punkty i zebranie uznaje się za zakończone.
Do dziś nasze planowanie ograniczało się do tego, ze siadamy i robimy, aż skończymy.
Ustalenie celów w organizacji spowoduje, że może zaczniemy do nich dążyć, bo na razie dryfujemy jak łódka na środku oceanu, bez włączonego silnika i raczej jako pasażerowie.
Jeżeli celem naszym jest rozpędzenie organizacji, to co zrobiliśmy do tej pory, żeby go osiągnąć. Czy każde nasze działanie było skupione na tym celu, czy może zapomnieliśmy co robimy i dlaczego. Gdzie jesteśmy w stosunku do tego miejsca w którym zaczynaliśmy i czy na pewno płyniemy w dobrym kierunku.
Tylko precyzyjnie ustalone cele, spowodować mogą precyzyjnie ustalony plan działań oraz dokładne go wykonie, gdzie każdy aktor wnosi swój wkład, wie co robi i dlaczego. Wtedy nie ma ścigania z terminami, bo wiemy, że wszystko toczy się w takim tempie jak powinno i zmierza do celu.
Więc może rozpędźmy nasz Statek i tylko pilnujmy steru. Jestem pewien, że gdy inni zobaczą, że ten Żaglowiec płynie w konkretnym kierunku, a kapitan wie co robi, chętnie wsiądą do niego i pomogą, będąc dumni, że są częścią tej podróży, oraz wszystkich podróży które przyjdą po niej.
Zamieszczony w: Uncategorized